- Start
   - Newsy
   - Zapowiedzi
   - Recenzje
   - Solucje
   - Galerie
   - Video
   - Linkownia
   - Pliki
   - Ekipa/Kontakt
   - Wyszukaj
   - FORUM
Publicystyka: CITY INTERACTIVE PARTY - RELACJA       

W poprzedni piątek, czyli 01.02.2008 roku, o godzinie 19 w Pałacu Lubomirskich w Warszawie odbyła się impreza o nazwie City Interactive Party. Dzięki zaproszeniu, jakie otrzymaliśmy od p. Anny Anisimowicz, miałem okazję tam być. Teraz, gdy stężenie alkoholu w mojej krwi spadło, podzielę się z wami tym, co tam widziałem.
Przyznam się szczerze, że pierwszy raz w życiu miałem okazję być w Pałacu Lubomirskich, ale budynek łatwo było poznać z zewnątrz, gdyż był bardzo kolorowo oświetlony (środek na czerwono, a boki na niebiesko). Robiło to niezłe wrażenie, choć moja siostra stwierdziła, że jest o­no zbyt krzykliwe. W środku wszystko było bardzo elegancko urządzone, ale trudno się dziwić, skoro na co dzień budynek ten jest siedzibą Business Centre Clubu. Umeblowanie było bardzo różne (w zależności od sali) – od starych komód po nowoczesne, skórzane fotele. Każda sala miała swą nazwę, najczęściej były to nazwy „krajowe” (Sala Angielska, Hiszpańska, Francuska), ale była też Sala Klubowa. Na ścianach wisiały bardzo ładne obrazy (najczęściej były na nich krajobrazy lub portrety) oraz zdjęcia m.in. nagród specjalnych BCC (wśród nich nieżyjący już J. Kuroń czy J. Nowak-Jeziorański oraz A. Wajda, L. Balcerowicz, B. Clinton, M. Tatcher i inni). Wszystko to robiło naprawdę duże wrażenie i gdy tylko tam wszedłem zacząłem się zastanawiać co ja tu właściwie robię (jak się potem okazało podobne wrażenie miała moja siostra). Tym bardziej, że większość gości wyglądała na biznesmenów, którzy przyjechali tu robić interesy z różnych stron Polski i świata (na korytarzach dało się słyszeć rozmowy prowadzone w języku angielskim). To sprawiło, że początkowo czułem się trochę obco i nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. Uczucie to pogłębiał fakt, że pierwsze atrakcje miały się zacząć dopiero przed 21, a więc zapowiadały się blisko dwie godziny siedzenia. Postanowiliśmy więc je wykorzystać na posilenie się, gdyż właśnie obsługa imprezy zaczęła podawać jedzenie.

A jedzenia było w bród i jestem pewien, że choć było kilkaset osób, to nikt nie wyszedł głodny. Menu było bardzo różnorodne – było coś dla „mięsożerców” (kurczak, żeberka, szaszłyki), było coś dla wielbicieli japońskiej kuchni (wśród nich moja siostra) – kilka rodzajów sushi, krewetki i oczywiście ryż. Można było też zjeść frytki, warzywa (brokuły i świetne gotowane marcheweczki) albo kanapeczki. Na deser można było przekąsić coś słodkiego – owoce (albo rurki) w czekoladzie. Przy czym zaznaczam, że trzeba było zrobić to sobie samemu. Jak? Brało się rurkę albo jakiś owoc (melon, winogrono, pomarańczę) i nadziewało na wykałaczkę (oczywiście rurek nie trzeba było nadziewać). Teraz tylko wystarczyło zanurzyć to w fontannie białej czekolady i zjeść. Wyglądało to świetnie i tak samo smakowało. Dla mnie najlepiej do czekolady pasował melon, ale inne połączenia też były dobre. Gdy się człowiek najadł, to trzeba było czymś to popić. Do wyboru było wiele różnych napojów – na gorąco kawa i herbata, na zimno soki i napoje gazowane, były też różne alkohole. Na początek podano szampana, a potem można było napić się także wina (białego lub czerwonego), martini, wódki czy szkockiej whisky (zarówno w postaci drinka, jak i czystej). A wszystko to było dostępne na wyciągnięcie ręki, wystarczyło tylko poprosić, a bardzo miła obsługa spełniała każde życzenie gości. Podobnie jak urodziwe hostessy, które roznosiły czekoladki. Wszystko było zorganizowane naprawdę na najwyższym poziomie.

Gdy tak się posilaliśmy czas płynął szybciej i w końcu nadeszła godzina 20:45. Wtedy to (po uprzedniej zapowiedzi) do głosu doszedł Prezes CI – Pan Marek Tymiński i opowiadał o firmie oraz o jej planach rozwoju. Mówił, że CI planuje światową ekspansję, że właśnie tworzony jest ich oddział w Limie, który ma odpowiadać za całą Amerykę Łacińską. Wspominał, że CI jest pierwszą firmą z tego rejonu świata, która notowana jest na giełdzie (warszawskiej). Co do planów wydawniczych, to powiedział, że CI chce w tym roku wydać cztery gry na konsole Nintendo DS oraz wiele tytułów na PC-ty, także te nieco droższe (czyli w cenie ok. 50 złotych). Zabrakło jednak najważniejszego – konkretów, czyli jakie gry i kiedy chce wydać firma. Z drugiej strony dzięki temu przemowa nie była za długa, więc słuchało się jej z przyjemnością, a nie z niecierpliwym oczekiwaniem na koniec.

W tym samym czasie w innej sali zaczęły się inne atrakcje – można było pograć sobie w go albo spróbować swych sił w kaligrafii. My skusiliśmy się na to drugie i jak na pierwszy raz tak źle nie było. Na mojej kartce napisałem dwa słowa: „Japonia” i „Adam”, a moja siostra namalowała znak „rzeka”. Co ciekawe, sama sobie zażyczyła, aby jej pokazać jak taki znak wygląda i okazało się, że jest znacznie prostszy niż to, co ja malowałem. Widać, musiała tu zadziałać jej kobieca intuicja ;)

Wkrótce potem poszliśmy na pokazy sztuk walki. Najpierw zobaczyliśmy w akcji adeptów aikido. Było ich w sumie sześciu (w tym jedna dziewczyna) i zaprezentowali naprawdę efektowne ćwiczenia. Pełno w nich było efektownych ciosów, rzutów i upadków ;), oczywiście wszystko było pod kontrolą i nikt sobie krzywdy nie zrobił. Potem na matę weszli zawodnicy trenujący kenjutsu, czyli walkę z mieczem. Ten pokaz składał się z trzech części – najpierw zawodnicy pokazali kilka podstawowych ruchów (w założeniu mieli to wykonywać synchronicznie, choć nie do końca się to udało). Potem pokazana została walka z użyciem mieczy treningowych (czyli drewnianych), a na końcu można było zobaczyć jak można się obronić, gdy ktoś atakuje ciebie z mieczem, a samemu jest się bez broni. Tu użyto już metalowego ostrza, ale zawodnicy byli na tyle doświadczeni, że krew się nie polała. Na koniec był pokaz kyudo, czyli strzelania z japońskiego łuku. Na arenę weszło dwóch mężczyzn z łukami, które w przeciwieństwie do nam znanych są asymetryczne. Co ciekawe, oddanie strzału poprzedzone jest wieloma ruchami, które pomagają w koncentracji. Wykonanie ich zajmowało im dużo więcej niż sam strzał, który oczywiście był celny. Po pokazach każdy mógł wejść na matę i samemu potrenować, ale chętnych nie było (pewnie dlatego, że przed treningiem miało być badanie alkomatem, którego nikt nie przeszedłby pozytywnie). Dodatkowo, każdy pokaz opatrzony był komentarzem dotyczącym każdej dyscypliny. Dowiedzieć się z niego można było np., że aikido w Polsce obecne jest od 32 lat, a pierwszy jego ośrodek powstał w Szczecinie; że katany (używane w kenjutsu) w Japonii są bronią i wymagają zezwolenia nie tylko na jej posiadanie, ale także na wywóz poza granice państwa (niektóre egzemplarze nie mogą być nigdy z niej wywiezione, nawet jeśli są w prywatnych rękach) albo że kyudo jest bardzo elitarne w Polsce, gdyż uprawia je jedynie 60 osób w całym kraju.

Po pokazach zorganizowano konkurs wizytówkowy. Kto chciał, to wrzucał do koszyka swoją wizytówkę, a potem wylosowano pięciu szczęśliwców, którzy dostali nagrody. Do puli dorzuciła się też moja siostra, ale szczęścia nie miała i nic nie wygrała. Po konkursie, czyli około 23, zaczęła się potańcówka przy muzyce z lat 70-tych, ale jako że oboje byliśmy zmęczeni, więc udaliśmy się do domu. Przy wyjściu czekała na nas jeszcze jedna atrakcja – każda para dostała torbę z upominkami od firmy City Interactive. Każde z nas znalazło w niej coś dla siebie – siostra książkę i film DVD o sushi, a ja dwie gierki – Art of Murder i Terrorist Takedown 2.

Jak widać atrakcji było naprawdę wiele i zostawiły o­ne w pamięci wiele niezapomnianych wspomnień. Tym bardziej, że pierwszy raz w życiu byłem na takim przyjęciu, ale chętnie udam się na podobne. Okazja się z pewnością nadarzy, gdyż prezes Tymiński obiecał, że za rok odbędzie się kolejne City Interactive Party. Pozostaje więc czekać na nie z niecierpliwością.

Autor: Adam, Dodano: sobota, 09 lutego 2008 - 14:48, Czytano 1266 razy

Którego polskiego wydawcę gier uważasz za najlepszego?

[ Wyniki | Ankiety ]

Głosów: 4031

- The Testament of Sherlock Holm...
- Tajne Akta III
- The Testament of Sherlock Holm...
- Syberia III
- FACE NOIR - IL GATTO DAGLI ...
- Broken Sword 5
- Resonance
- Steam/TheIndieGala/The HumbleB...
- THE BOOK OF UNWRITTEN TALES - ...
- CYPHER: Tekstowa przygówka w s...
© Copyright 2005-2010 Przygodowki.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Przygodowki.pl 2007