Czeskie studio Future Games zaczyna powoli wyrastać na potentata, jeśli chodzi o gatunek gier przygodowych. Ich poprzednie projekty Black Mirror oraz Nibiru, co prawda wysokich ocen z zachodnich serwisów nie zebrały, ale jak powszechnie wiadomo, to gracze ostatecznie decydują, czy dana gra pójdzie w zapomnienie, czy też stanie się dla nich warta uwagi. Wyżej wspomniane tytuły sprzedały się na tyle dobrze, że nasi południowi sąsiedzi postanowili zabrać się za kolejną produkcję z gatunku adventure o nazwie Reprobates.
„Złe moce chcą cię zniszczyć”

Nasza główna postać, Adam Raichl ma 23 lata i zawodu jest technikiem. Po skończonej robótce zaczyna powoli myśleć o swojej sympatii, z która zamierza spędzić wolny czas. Podczas przejażdżki samochodem nagle w jego głowie dzieją się dziwne rzeczy (warto wspomnieć, że przed jazdą Adam nie pił alkoholu), a ponadto zaczyna jednocześnie dzwonić telefon, zaś z radia wydobywa się dziwny głos. Nie trzeba być geniuszem, by dojść do wniosku, że to musi skończyć się wypadkiem. Na szczęście naszemu bohaterowi udaję się uniknąć kraksy z innym pojazdem, ale po oprzytomnieniu ląduję w jakimś dziwnym miejscu.
„Zło czai się wszędzie”

Ze screenów można wywnioskować, że gra Reprobates klimatem będzie przypominać Black Mirror. Dane nam będzie odwiedzić tak „ciekawe” miejsca jak m.in. ponure zamczysko, opuszczone laboratorium, czy też opustoszałą klinikę. Nastrój ma nam również podsycać muzyka, której próbki można ściągnąć z oficjalnej strony tego projektu. Nie wykluczone, że często będziemy musieli zapisywać stan gry, bo nigdy w 100% nie należy być pewnym, czy gdzieś za rogiem nie czai się jakaś pułapka. Odnośnie zagadek, panowie z Future Games w swoich poprzednich produktach lubili dodawać do niej różne układanki, dlatego należy się spodziewać, że również w Reprobates je ujrzymy.
„Piekło jest jak dom wariatów”

Produkt Reprobates korzysta z trzeciej generacji silnika AGDS (Advanced Graphic Development System). Jego najnowsza wersja umożliwi nam podziwianie takich efektów, jak zawieszona animacja na ubraniach spotkanych osób (na razie nie wiadomo, na czym polega ta sztuczka), starzenie się bohaterów oraz lepsza animacja ruchów postaci. Oczywiście poziom grafiki ma być dostosowany do obecnych standardów. Zresztą jej jakość można ocenić oglądając screeny. Powiem tylko tyle, że po ich dokładnej analizie część z was pewnie będzie się zastanawiać, czy przypadkiem nie trafili do domu wariatów lub, co gorzej, do piekła. Dodam tylko, że napotkane postacie będą pochodzić z różnych okresów czasowych.
„Strach ma wielkie oczy”

Zanosi się na to, że miłośnicy przygodówek z elementami horroru otrzymają grę, przy której warto będzie zarwać kilka nocek. Ufam, że firma Future Games wyciągnęła wnioski z wad, jakie zawierały ich poprzednie tytuły i tym razem otrzymamy produkt w pełni dopracowany. Do premiery pozostało już niedużo czasu, bo efektach prac twórców Black Mirror i Nibiru przekonamy się już latem bieżącego roku.